Klub Łączności Ligi Obrony Kraju SP8KBN w Krośnie, 38 - 400 Krosno ul. Tysiąclecia 5, kontakt: sp8kbn(at)op.pl, częstotliwość klubowa - przemiennik SR8KN 438.925 MHz CTCSS 103.5 Hz, ECHOLINK NODE 995051, klub należy do oddziału terenowego OT18 Polskiego Związku Krótkofalowców w Rzeszowie, nasza strona na fejsie: www.facebook.com/sp8kbn
   
 
  Rozminowanie Przełęczy Dukielskiej
WSTĘP

Tragedia wsi Smereczne.

Po ciężkich walkach w czasie Operacji Preszowsko-Dukielskiej (największej bitwy górskiej II Wojny Światowej) pomiędzy Armia Radziecką, Czechosłowacką a Wehrmachtem i Waffen SS w 1944 roku, we wsi Smereczne pozostała tylko posiekana kulami szkoła. Na każdym metrze kwadratowym dachu, naliczono od 87 do 100 dziur, reszta budynków spłonęła. Zginęło kilkadziesiąt osób cywilnych. Tego strategicznego punktu, Niemcy bronili do ostatniego żołnierza, ponieważ otwierł on drogę do zajęcia Wilszni, Olchowca, Polan, Myscowej i drogi na Krynicę. Zatrzymanie na kilka dni Armii Radzieckiej na przepolach Smerecznego, pozwoliło umocnić się Niemcom w Polanach, Myscowej ,Iwli i powstrzymanie frontu aż na długie cztery miesiące.
Smereczne, piękna mała wioska, budowana była przez kilka wieków,między dwoma łagodnymi górami : G. Kamiennik 570 m.n.p.m. i G. Wapno 599 m.n.p.m. Drewniane chatki stawiano w jednym szeregu w zdłuż rzeczki Smereczanka na płaskim terenie łąk. Smereczne otaczały cztery wioski: Wilsznia, Ropianka, Mszana i Tylawa. Do tej ostatniej prowadziła 3 km. dróżka przez wąski przesmyk G.Wapno i G. Kaczórka. Tą polną drogą, konnymi pojazdami, mieszkańcy wywozili swoje produkty do miasteczka Dukla. A warto dodać, że główną drogę przez Tylawę nazywano ongiś "Traktem Polsko-Węgierskim". Ta bajeczna miejscowość Smereczne, charakteryzowała się dużą hodowlą wszelakiej rogacizny, z której pozyskiwane produkty, wywożono na miejskie rynki handlowe do: Dukli, Krosna i Rymanowa. Zaś łagodne zbocza gór, obsiewano w większości zbożami paszowymi; owsem, żytem i jęczmieniem. Na polach Smerecznego, od strony Ropianki znajdowały się trzy studnie, z których wydobywano ropę naftową. Mieszkańcy wsi swój byt zabezpieczali wyłącznie własną produkcją rolniczą.
Gdyby dywizja radziecka, która wyzwoliła Mszanę i zatrzymała się na górze Wapno 300 metrów nad wsią Smereczne, zechciała kontynuować swój marsz o jedną godzinę dłużej, Smereczne zdobyłaby bez jednego wystrzału. I właśnie w tym momencie, kiedy żołnierze rosyjscy wchodzili na Górę Wapno od strony Mszana-Tylawa, niemieckie wojska w wielkiej panice uciekały zwe wsi w kierunku Wilszni i Olchowca, bojąc się okrążenia. Wieś została przez pięć godzin pusta. Można było ją zająć z piosenką na ustach. Jednak po tym czasie, Niemcy przed zachodem słońca, przysłali patrol i stwierdzając że Rosjan we wsi nie ma, w nocy ponownie zajęli poprzednie pozycje. W wyniku nie wykorzystania tej dogodnej sytuacji, potem doszło do potężnej bitwy, która zakończyła się całkowitą zagładą. Smereczne w 1900 roku liczyło 29 gospodarstw. W 1944 roku już 36. Wieś Smereczne w czasie I-ej Wojny Św. w 1914 roku została całkowicie spalona do ostatniego budynku przez wojska austryjackie. Po zakończonej wojnie w ciągu trzech lat została odbudowana.  W latach 1900-1920 niemal z każdego domu na zarobkach w Ameryce przebywały  jedna, dwie a nawet i trzy osoby. Dzięki temu, wieś odbudowała i rozwinęła się maksymalnie. Drugą i całkowitą klęskę Smereczne poniosło we wrześniu 1944 roku w czasie wielkiej ofensywy Armii Radzieckiej. Bitwa o wieś trwała 12 dni. Na każde 100 metrów kwadratowych spadło od 6 do 8 pocisków artyleryjskich. Po wyzwoleniu we wsi nie zostały nawet pnie po drzewach owocowych, przydrożnych i polnych. Cały dorobek ludzki gąsienicami czołgów wgnieciony został na zawsze w ziemię. Po obu walczących stronach zginęło kilka tysięcy żołnierzy.

Po wojnie nikt tam już nie zamieszkał.


Zniszczona Pantera w okolicach Dukli w Polskiej Kronice Filmowej.

Przełęcz Dukielska
Przełęcz Dukielska była szczególnie ważna pod względem strategicznym. Tędy wiodła najkrótsza droga na Słowację. Niemcy solidnie przygotowali ją do obrony. Ich pozycje zostały doskonale rozbudowane pod względem inżynieryjnym chroniły je liczne zapory minowe i fortyfikacyjne. W celu udzielenia pomocy dla walczącego powstania na Słowacji od 8 września 1944 roku rejon ten próbowała sforsować 38. Armia gen. Kiryła Moskalenki z 1 Frontu Ukraińskiego wzmocniona innymi związkami taktycznymi w tym 1. Korpusem Czechosłowackim. Łącznie przełęcz atakowało około 120 tys. ludzi, ok. 1700 dział i moździerzy oraz ok. 100 czołgów. Mimo że operacja zaplanowana była jako błyskawiczna to, dopiero 6 października udało się pierwszym żołnierzom przekroczyć przełęcz. 


Na Słowacji w rejonie wsi Kapisova jest dolina gdzie Niemcy dokonali zasadzki na czołgi radzieckie. Niemcy mieli do swej dyspozycji dwa StuG4 i kilka dział. W dolinę wjechała kolumna 65 czołgów T34. Ocalały tylko dwa czołgi.

Ostatecznie pełny sukces osiągnięto dopiero z początkiem 1945 roku kiedy to Niemcy za sprawą 4. Frontu Ukraińskiego (a nie 38. Armii ) wycofali się na linię Ondawy. Straty wojsk radzieckich na przełęczy szacuje się nawet na 123 tys. zabitych, rannych i zaginionych. niemal tyle liczyła cała 38. Armia przed natarciem. Korpus Czechosłowacki utracił prawie 6500 ludzi, w tym ponad 300 oficerów. Straty broniących się Niemców i ich węgierskich sojuszników są oceniane na około 70 tys. ludzi. 
  

Linia frontu podczas operacji Dukielsko-Preszowskiej

Już od 1945 roku na dukielskie pobojowisko weszli polscy saperzy. Użyte początkowo siły okazały się niewystarczające. Z upływem czasu pola minowe zarosły bujną roślinnością co znacznie utrudniło ich rozpoznanie i likwidację. W 1956 roku za sprawą szefa Wojsk Inżynieryjnych zaplanowano zorganizować dwa zgrupowania jedno do rozminowania Przełęczy Dukielskiej, która otrzymało nazwę „Krempna” oraz drugie zgrupowanie „Baligród” do rozminowania Bieszczad. 
Saperzy z grupy "Krempna" rozpoczeli pracę w Przełęczy Dukielskiej, Dukli, Polanach, Krempnej, Hucie Polańskiej, Grabie, Ciechani, Łysej Górze, wzgórzu 534. Były tu miny na minie. Dosłownie i w przenośni. Stosowano tu piętrowe minowanie. Jeżeli pole minowe było zakładane zimą w śniegu, to wiosną miny pokazywały się jak na tacy. Te zakładane latem można było odszukać tylko przez wypatrzenie lekkiego wybrzuszenia terenu. Pierwszą z góry zdejmowało się łatwiej, ale ostrożnie. Potem jednak dolną ciągnięto kotwiczką, nawet na 50 m. Nigdy nie wiedziało się, jak jest nastawiony zapalnik i kiedy wybuchnie. Najgorsze były niemieckie miny RMi - prawie metr długości i pięć zapalników. Jak łatwo o pomyłkę. Nawet jeżeli rozbroiło się 4 zapalniki, to ten piąty mógł spowodować eksplozję. Dlatego tych min się nie przewoziło, wysadzano je na miejscu. Jednego razu gdzieś pod Jastrząbką, saper pociągnąwszy za wystający drut spowodował wybuch całego pola minowego nastawionego na nieusuwalność. Udało mu się – przeżył! Wielu jednak przez brawurę, nieprzestrzeganie przepisów zapłaciło najwyższą cenę. 


Pobojowisko po bitwie na Przełęczy Dukielskiej
 
Brakowało saperom doświadczenia w obezwładnianiu nieznanych typów min na tak trudnym i nasyconym cichą śmiercią terenie. Przypominało to pracę przy rozminowywaniu głównej kwatery Hitlera w Gierłoży. Nie było planów pól minowych, jak i nie wiedziano gdzie te pola są rozmieszczone, a najwyżej znano ich położenie fragmentarycznie. Rozminowywanie trwało tylko do godz. 14.00, a potem likwidowano zebrane niewybuchy lub je rozbrajano. Pod Krempną, Polanami wśród pól minowych stały popalone czołgi. Gdy chciało się do nich podejść, to trzeba było rozminować polną drogę. Smutny był to widok, szkielety ludzkie w czołgach, a było to już kilka lat po wojnie. Były to czołgi rosyjskie, czechosłowackie. Było dużo min pułapek, między innymi zdradliwe RM 43.


Zniszczony Panzer IV we wsi Polany

Przełęcz Dukielską nazwano w roku 1945 „Przełęczą Śmierci”. Masa wojskowych trupów, radzieckich, niemieckich, czechosłowackich. Drogi były wstępnie rozminowane przez nacierające wojska. Ale w górach min pozostało mnóstwo. Niemieckie, radzieckie, węgierskie. Te ostatnie były bardzo czułe na wszelkie uderzenia. Najwięcej jednak było radzieckich naciąganych drutem min skaczących POMz 2 zakładanych również przez niemców jako zdobyczne, oraz niemieckich RM 1. Praktycznie większość ze względu na bezpieczeństwo wysadzano na miejscu. Każdy saper znał miny niemieckie, radzieckie, węgierskie, a nawet rumuńskie. Czasem jednak musieli się uczyć całkowicie od nowa. Życie sapera przypominało o tym. Spotykano ciągle na Przełęczy Dukielskiej trupy ludzi, saren i innych zwierząt. Były to już tylko szkielety, bo był to rok po walkach, ale z resztek mundurów można było odczytać jakiej narodowości był żołnierz. W czołgach było pełno załóg, a raczej ich szczątków. Nieraz z czołgistów pozostawała jedynie sprzączka z pasa i zelówki z butów.
  

Wraki czołgów T34

Huta Polańska.
Tam wśród lasów rozbrajano miny wokół dawnej strażnicy KOP. Już przy końcu prac ktoś ze służby leśnej poprosił o sprawdzenie drogi leśnej prowadzącej w kierunku Ciechani. Zaraz przy skręcie z drogi głównej rozbrojono sześć min przeciwczołgowych tak ułożonych, że wybuchłyby gdyby czołg ściął zakręt. Saperzy umieli już czytać sytuację bitewną na podstawie min i zrozumiano, że ta załoga, która tu przeszła, miała żołnierskie szczęście i nawet nie wiedziała o śmiertelnym zagrożeniu. Dalej było czysto, gdy zwiad saperski nagle zasygnalizował miny. Było to w wąskim gardle pomiędzy górami, gdzie po lewej za potokiem były pozycje obrony Niemców. Na wprost grząskie bagno, po prawej wysokie skarpy. Dużo amunicji, niewybuchów, porzuconego sprzętu, zardzewiałej broni ręcznej. Pośrodku tego stał czołg radziecki. Ten który uniknął min. To po jego śladach saperzy bezpiecznie doszli. Był częściowo rozerwany, na wraku leżały szczątki załogi i wokół dużo pocisków od armaty czołgowej. Najechał na minę. Od strony bagna leżało dużo min ułożonych w stos. Były i te zdradliwe. Obłożono je kostkami trotylu. Saperzy wycofali się szybko. Ziemia zatrzęsła się, huk zwielokrotnionym echem odbił się w lesie. Musiano powtórzyć jednak wysadzanie, gdyż nie wszystkie pociski wybuchły. Były tam metalowe miny przeciwczołgowe TM - Piltz 43. Miała taką przykrywkę ze skalą z czerwoną kreską. Chcąc ją rozbroić trzeba było nastawić strzałkę na zero.
Saperzy pracowali zawsze do pierwszego śniegu, mozolnie sprawdzając każdy skrawek ziemi. Wtedy dysponowali zupełnie innym sprzętem niż dzisiaj i dlatego ziemia wciąż kryje niewybuchy. Prymitywna macka, podstawowy sprzęt do wyszukiwania min nie zawsze pomagała. Dlatego wielu saperów zapłaciło najwyższą cenę za chwilę słabości czy nieuwagi.


Wraki czołgów Panzer V oraz T34

Pamiętajmy o saperskim poświęceniu. Wielu polskich saperów oddało życie za to byśmy mogli dziś bezpiecznie wędrować pięknymi szlakami Beskidu Niskiego.

Mój skromny artykuł poświęcam mojemu ulubionemu wykładowcy, panu Majorowi Waldemarowi Klementowi z Wrocławskiej Wyższej Oficerskiej Szkoły Wojsk Lądowych.

Darek SP8RHT
Burze nad Polską. METEO Krosno
 
Mapa burzowa Polski
www.facebook.com/sp8kbn
 
Reklama
 
TRANSLATE
 
Propagacja w zakresach UHF i VHF
 
VHF Aurora :Status
144 MHz Es in EU :Status
70 MHz Es in EU :Status
50 MHz Es in EU :Status
144 MHz Es in NA :Status
From The DXrobot
Today's MUF & Es :Status
From MMMonVHF
Obsada operatorska klubu SP8KBN
 
Kierownik Klubu
Dariusz SP8RHT

Operator Odpowiedzialny
Mariusz SP8JRD

Operator Odpowiedzialny
Jacek SP8TJC

Członkowie Klubu
Stanisław SP8BVG
Grzegorz SP8DBO
Zbigniew SP8FHM
Marek SP8GII
Andrzej SP8OBW
Piotr SP8OOE
Andrzej SP8SIR
Piotr SP8SRB
Stanisław SP8SRC
Zbigniew SP8SRG
Grzegorz SP8TJO
Tadeusz SP8XGE
Stanisław SP8XGF
Jan SQ8AMF
Rafał SQ8RFV
Wacław SQ8RRA
Sebastian SP8SMA
Janusz SQ8RFU
Członkowie honorowi klubu SP8KBN
 
Adam SP8ALS
Marek SP8BVN/SN8T

S.K.
Marian SP8VD
Bogdan SP8ALC
Władysław SP8IQB
Wojciech SP8OOL
Konrad SP8RHX
 
87545 odwiedzający
=> Chcesz darmową stronę ? Kliknij tutaj! <=
Copyright © Klub Łączności LOK SP8KBN Krosno 2011-2017